Notatki z terenu Marcina Dymitera

Recenzja książki okiem i uchem Dominiki Zaręby

Pejzaże dźwiękowe nie poddają się kontroli, są niewidoczne, swobodne, wolne – i to stanowi największe zagrożenie. Trudno zarządza się czymś tak ulotnym – pisze Marcin Dymiter w swojej książce pt. „Notatki z terenu”, wydanej nakładem #części_proste w Gdańsku.

To zbiór esejów o krajobrazie dźwiękowym, których autor przemierza nieoczywiste szlaki i ścieżki w poszukiwaniu dźwięków ilustrujących i dokumentujących miejsca, miasta, obiekty, chwile, wspomnienia. Notatki z terenu to zapiski autora, który swoim wielowymiarowym uchem wsłuchuje się w otaczający go świat – mikroświat ulic, parków, mostów i budynków, na styku kultury i natury: Pragi, Lizbony, Hagi, Sarajewa czy pejzaży rodzinnych stron Pomorza Bałtyckiego.

Niektóre z tych dźwięków mogą zostać zarejestrowane po raz ostatni. Bo tam, gdzie dziś rozbrzmiewa dzika miejska dżungla, za chwilę powstanie kolejne osiedle jednakowych pustobrzmiących apartamentowców. Łąkę rozbrzmiałą orkiestrą owadów być może przetnie asfaltowa droga. Charakterystyczne stare dźwięki kamienic i ulic gdańskich czy krakowskich starówek zostaną zastąpione kakofonią turystycznego gwaru, szumu i hałasu, od których chce się uciekać…

Książka Marcina Dymitera jest też manifestem obrońcy jakości naszej audiosfery – wrażliwego muzyka, autora instalacji dźwiękowych, słuchowisk radiowych oraz muzyki do filmów i spektakli teatralnych. Emiter (pseudonim artystyczny) woła do nas o zachowanie pamięci i umiejętności słuchania świata, który nas otacza. Fiasko antropocenu. Miliony słów, rzeki komunikatów – wszystko na próżno – pisze. Jeśli z miasta znikają pszczoły (…), to znaczy, że czasu jest niewiele. Na pamięć oka, ucha, węchu, dotyku i smaku.

 Podczas konferencji Audionomia w Gdańsku (czerwiec 2026) miałam szczęście wziąć udział w spacerze dźwiękowym poprowadzonym przez Marcina Dymitera. Wędrowaliśmy w upalną sobotę nad Motławą – w trójkącie pomiędzy Muzeum II Wojny Światowej, Ołowianką i Polskim Hakiem, z widokiem na stocznię i przemysłową część miasta, gdzie wkrótce powstanie kolejny zurbanizowany krajobraz zamiast zielonej przestrzeni… Z chaosu dźwięków wydobywających się z turystycznych i imprezowych zakątków starówki próbowaliśmy wydobyć te nieco uciszone melodie miasta: szum rzeki, skrzekliwe „rozmowy” trzciniaków w gęstych szuwarach przy Kanale Raduni, stukot naszych butów stąpających po brukowanej, stuletniej ulicy, szum liści dzikich jesionów, wierzb i topoli  na Polskim Haku, które wkrótce zostaną wycięte pod kolejną inwestycję deweloperską.

 Nieodłączną częścią „Notatek z terenu” jest cykl nagrań Field Notes, które – jak pisze autor – są skoncentrowane na małych światach i zdarzeniach, niczym wycinki z codziennej prasy. Kiedy po raz pierwszy wzięłam książkę do ręki, pozwoliłam sobie płynąć razem z nią i jej dźwiękami, nie zaglądając do spisu treści. Jako krakowianka zastanawiałam się, czy Zemiter nagrywał też dźwięki mojego miasta. I jest! W rozdziale pt. „Kraków – miasto opowieści”, autor pisze o tym, jak zanika pejzaż piwnic, sklepień, zakrzywień ulic, dyskrecji bram i podwórek oraz krakowskich opowieści. W Krakowie może nieco wolniej niż w innych miastach…

 To nie jest publikacja tylko dla specjalistów zajmujących się dźwiękiem. Ta poetycka książka zaciekawi wszystkie Osoby, które z uważnością chłoną klimat świata wokoło, na trasach spacerów i podczas podróży. Polecam tę perełkę – książkę o subtelnym zapachu morza i nostalgii.

Marcin Dymiter, „Notatki z terenu”, #części_proste, Gdańsk 2021.

field-notes.bandcamp.com

emiter.org

foto: archiwum Fundacji Audionomia